Strefa relaksu

/ Strefa relaksu / Wietnam – ile osób, tyle opinii

Dodano: 2017-12-01

Wietnam – ile osób, tyle opinii

Wietnam – ile osób, tyle opinii

Podróżnicy Ola i Maciek - Lifepackers

Backpackersi, ale na poziomie 2.0. Spakowali w dwa plecaki całe swoje życie i z Żagania i Złotowa wyjechali w dwuletnią podróż dookoła świata. Dla „Spiżarni Smaków” zdają relację z miejsc, które na naszej planecie zachwyciły ich najbardziej.

O Wietnamie krążą legendy. Zarówno o pozytywnym, jak i negatywnym wydźwięku. Jak jest więc naprawdę? Radzimy, aby przekonać się na własnej skórze. Czasami sugerując się opinią innych, można naprawdę bardzo wiele stracić.

Wietnam naszymi oczami to kraj przyjazny turystom, oferujący wspaniałą przyrodę, gościnnych mieszkańców, z długą i bujną historią oraz bogatą i oryginalną kuchnią.

Pierwsze wrażenie

Podążając od północy, po przekroczeniu lądowej granicy z Laosem przeżyliśmy niemały szok. Po spędzeniu miesiąca w słabo zaludnionym i cichym Laosie na pewno uderzył nas hałas i gwar. Jednym słowem mówiąc – cywilizacja! Po jednym, może dwóch dniach, można przyzwyczaić się do tej zawieruchy i dostrzec, że to wszystko naprawdę dość sprawnie funkcjonuje. Na ulicy obowiązuje niepisane „prawo większego”, więc jeśli jesteś pieszym, lepiej zachować ostrożność. Tu chodniki służą w większości temu, aby popołudniową porą rozstawił się na nich jakiś sprzedawca z lokalnymi przysmakami.

 

Północ a południe

Zwiedzanie zaczęliśmy od północy i tak nam się tam spodobało, że podążając w stronę południa, musieliśmy mocno przyspieszyć, aby zdążyć opuścić granice kraju przed upływem ważności miesięcznej wizy. Zdążyliśmy jednak zauważyć różnice wynikające z długiej i burzliwej historii. Długoletni podział w obrębie kraju na komunistyczną północ i socjalistyczne południe wpłynął w naszym mniemaniu na większy rozwój, nieco inne podejście do przyjezdnych i większą otwartość na wiele kwestii w południowej części tego państwa.

 

Północ

Mimo wszystko to właśnie północna część kraju absolutnie skradła nasze serca. W zależności od tego, czego kto szuka, można tu znaleźć przede wszystkim prawdę, oszałamiającą naturę i zachowane do dziś rytuały mniejszości narodowych, których jest tu oficjalnie uznanych aż 53! Zdecydowanie najpopularniejszymi celami turystycznymi są Sapa i Halong Bay. Zdjęcia z tamtych rejonów są przepiękne, jednak my zdecydowaliśmy się na poszukanie alternatywy dla tych tłocznych miejsc.

Przyznamy szczerze, że odstraszyły nas opowieści o nieodstępujących na krok naciągaczach i tłumie innych turystów za plecami. Tym sposobem udaliśmy się jeszcze bardziej na północ, aż pod samiutką granicę z Chinami, gdzie rozpościerają się niesamowite górskie widoki w Parku Narodowym Dong Van, a następnie pojechaliśmy do Ninh Binh, żeby podziwiać wapienie wynurzające się z wody. Z czystym sumieniem możemy przyznać, że nie żałujemy tej decyzji.

 

Motor

Po Wietnamie bardzo sprawnie i wygodnie podróżuje się motorem. Istnieje jednak pewne ryzyko. Jedyne prawo jazdy, które jest uznawane na terenie tego kraju, to wietnamskie. Z tego, co się dowiedzieliśmy, to nie ma znaczenia, jakiej jest się narodowości i czy masz międzynarodowy dokument uprawniający cię do prowadzenia pojazdu. W przypadku jakiejkolwiek kolizji czy stłuczki, bez względu na okoliczności, tak to zawsze ty jesteś w takim wypadku winny. Trzeba jednak przyznać, że wielu obcokrajowców, pomimo ryzyka, decyduje się na taką formę podróżowania po kraju. Ma to na pewno bardzo dużo plusów, począwszy od niezależności, poczucia wolności po zbaczanie w dowolnie wybraną dróżkę, a także możliwość zatrzymywania się w wybranym miejscu, aby pokontemplować czy zrobić piękne zdjęcie. Również motorem najsprawniej podróżuje się pomiędzy górskimi pętlami. Podobno trasa rozpoczynająca się w prowincji Ha Giang to najpiękniejsza w całej południowo-wschodniej Azji!! Podpisujemy się pod tym rękami i nogami. Niekończąca się zieleń, bujne tarasy ryżowe rozpościerające się na przestrzeni kilometrów, lokalni ludzie w swoich tradycyjnych strojach, skromne domostwa, roześmiane buzie dzieciaków, zaproszenia do domów i ukradkowe spojrzenia w stronę przybyszów z innego kraju. Nikt tam do niczego nie namawia ani niczego specjalnie nie oferuje. Nikt nie próbuje niczego wyłudzić i w zasadzie to nie ma zbytnio na co ponarzekać.

 

 

Różnorodność etniczna

Różnorodność mniejszości etnicznych na północy zrobiła na nas oszałamiające wrażenie. Jeśli więc choć trochę interesujecie się etnografią albo zwyczajnie odmienną kulturą, to Wietnam jest pod tym względem niezwykle ciekawy. Przecieraliśmy oczy ze zdumienia, będąc chociażby w takim miejscu, jak cotygodniowy

targ w Meo Vac. Tam niektórzy ludzie pokonują kilka albo nawet kilkanaście kilometrów z wyżej usytuowanych bądź mniej dostępnych wiosek i przynoszą na plecach w wielkich koszach produkty na wymianę lub sprzedaż. Na takim lokalnym rynku można znaleźć naprawdę wszystko, co służy do jedzenia, a przechadzające się wąskimi alejkami przedstawicielki poszczególnych plemion w swoich tradycyjnych strojach podkreślają niepowtarzalny klimat i niesamowitą oryginalność tego miejsca. Dużym plusem jest brak tłoku – poza nami było tam jedynie 4 innych turystów, na których nikt kompletnie nie zwracał uwagi.

 

Jak jeść, to tylko na ulicy

Kultura jedzenia na ulicznych straganach jest wspaniale i szeroko rozwinięta, szczególnie w większych miastach. I choć nasze zachodnie umysły, przyzwyczajone do sterylności i sanepidowych wymogów, nie są w stanie tego do końca zrozumieć, to jednak jakoś się to wszystko kręci w ten sposób już od wielu lat. Spacerując klimatycznymi zaułkami, obfitującymi w nieraz nierozpoznawalne dla naszego oka przysmaki, nie bójcie się pytać i próbować nowych rzeczy. Nie masz zbyt wiele do stracenia, a jeśli nie spróbujesz, nigdy nie zasmakujesz w pełni wietnamskich smaków. Zastanawialiśmy się nad fenomenem tutejszej kuchni. Z jednej strony dość nieskomplikowana, bazująca na kilku głównych produktach, z drugiej jest dość trudna do odtworzenia w domowych warunkach. Podobno sekret polega na odpowiednim połączeniu starannie dobranych składników oraz dodaniu do tego „ulicznego ducha” – porozstawianych misek, stukotu drewnianych chochli i uśmiechu kucharza wyłaniającego się znad metalowego garnka z bulgoczącym bulionem. Na pewno skradną też wasze serca niskie plastikowe taboreciki i krzesełka, na których pałaszuje się pyszności na chodniku.

 

Pho

Zapewne nawet nie będąc w Wietnamie, wielu z was słyszało o tradycyjnym azjatyckim daniu – zupie Pho. Dlaczego zyskało ono taką popularność? Gdyż jest niezwykle pożywne, lekkie i zdrowe. Co ciekawe, sami Wietnamczycy nie uznają jednak Pho za zupę. Składa się ona z ryżowego makaronu, dużej ilości zieleniny (w różnych konfiguracjach i proporcjach, ale obowiązkowo z kolendrą) i mięsa, a wywar służy temu, by wszystko łatwiej zjeść, dodać smaku, aromatu i wartości odżywczych. Do przyprawienia stosuje się sos rybny, limonkę, świeżutko pokrojone chili i czosnek w zalewie. Na koniec często podawane są również kiełki. Do spożywania tego, jak i wielu innych posiłków, służą pałeczki, którymi chwytane są większe kawałki jedzenia, oraz łyżka, którą sączony jest bulion. Wietnamczycy najczęściej zjadają makaron z dodatkami i nie wypijają całego wywaru.

 

Sajgonki

To takie minikrokieciki, ale w smaku zupełnie inne, dużo delikatniejsze i lżejsze. Podaje się je z sosem rybnym, płatkami kalarepy i marchewką w wielu wariantach, np. wegetariańskim, mięsnym lub z owocami morza. Mogą być chrupiące - smażone na oleju albo w zdrowszej wersji, bez smażenia. Mają kształt małych ruloników z papieru ryżowego, nadziewane dużą ilością warzyw, grzybów albo mięsa i makaronu z tapioki. W wersji niesmażonej nadzienie sajgonek nieco się różni – podaje się je z sosem z orzeszków ziemnych i fermentowanego tofu. Są tak delikatne, że czasami wręcz rozpadają się w rękach. Przez lokalnych traktowane bardziej jako przystawka albo mała przekąska

 

Raj dla wegetarian

Nie powinno stanowić problemu dotarcie do wegetariańskich potraw w tym kraju. Prawdopodobnie ma to swoje korzenie w dość szeroko rozpowszechnionej kulturze buddyjskiej, która zaprzecza zabijaniu jakichkolwiek istnień. W każdym większym i mniejszym mieście są wegetariańskie knajpki oferujące szeroki wybór dań do złudzenia przypominających dania mięsne, bazujących jednak na przetworach sojowych. Prym wiedzie tu również tofu w najróżniejszych odsłonach, ale nie tylko. Jednym słowem jest to jeden z tych azjatyckich krajów, w których różnorodność wegetariańskich przysmaków jest aż tak duża.

 

Kraj dla smakoszy kawy

Niewiele osób wie, że Wietnam jest drugim na świecie eksporterem kawy, dlatego bez problemu można tu znaleźć wiele odmian tego pobudzającego trunku w różnych wariacjach. Tradycyjnie podaje się ją na ciepło z dodatkiem skondensowanego mleka. Dzięki takiemu połączeniu ma ona słodki, łagodnie kremowy smak. Porównywalną popularnością cieszy się takie samo zestawienie w wersji na zimno. Co przynosi orzeźwienie w upalne dni, których tam niemało. Ciekawym rozwiązaniem jest mieszanka gorącej lub zimnej kawy z naszym koglem moglem. Czasem traktowana również jako deser

 

Zielona herbata

Rytuał picia zielonej herbaty jest zdecydowanie powszechniejszy w północnej części kraju. Prawie w każdym domu stosuje się odpowiednie techniki zaparzania, a nawet jej produkcji. Mało tego, są nawet wytyczne dotyczące odpowiedniego miejsca, skąd ma pochodzić glina, z której to powinien być ulepiony czajnik do zaparzania herbaty. W tej kwestii wyraźnie widać wpływ kultury chińskich sąsiadów.

 

Coś na deser, czyli sua chua

Jest to taki prawie mrożony jogurt naturalny z kawałkami lodu i całą masą różnych smakołyków, takich jak mleczko kokosowe, fermentowany fioletowy ryż, mango, papaja, dżakfrut i wszelkiego rodzaju słodkie dżemy, sosy i kolorowe żelki z tapioki. To unikalny smak z możliwością nieustannych wariacji. Wieczorami całe tłumy dorosłych i młodzieży siedzą na niziutkich stołeczkach na chodniku i chrupią jogurt, popijając kawą lub herbatą.

 

WiFi jest wszędzie

Jeśli obawiasz się, że wyjazd do Wietnamu oderwie cię od codziennego kontaktu z resztą świata, to głęboko się mylisz. W prawie każdej, nawet najmniejszej kawiarence świetnie działa połączenie internetowe. Jest to miłe zaskoczenie, bo na tle pozostałych krajów azjatyckich Wietnam wypada pod tym względem bardzo korzystnie. Lokalni, pomimo znikomej znajomości języka angielskiego, doskonale też opanowali posługiwanie się aplikacjami tłumaczeniowymi i chętnie z nich korzystają. Dlatego nie ma się czego obawiać, tylko trzeba pakować walizki.

 

Ciekawostki

  • W kuchni wietnamskiej nie stosuje się, inaczej niż w Polsce, soli ani pieprzu. Zamiennie króluje chili z sosem rybnym oraz sojowym.
  • W 10-milionowym Sajgonie jest ok. 6 milionów skuterów. Wietnamczycy potrafią przemieszczać się nimi całymi 4-osobowymi rodzinami. Transportują z ich pomocą w zasadzie wszystko: meble, świnie na ubój, sklep z pamiątkami, biznes gastronomiczny i wiele innych.
  • Tutejsza flaga składa się ze złotej gwiazdki z pięcioma punktami, która reprezentuje rolników, robotników, intelektualistów, młodzież i żołnierzy. Czerwone tło składa hołd rozlewowi krwi podczas wojen.

 

Artykuł ukazał się w kwartalniku „Spiżarnia Smaków”, nr 4/2017.